Alicja Kotevicz

O mnie

Pomysł na to, że chcę tatuować, narodził się na krakowskim rynku. Spacerując w sobotni wieczór, widziałam grupkę ludzi chillujących w jednym ze studiów tatuażu. Pomyślałam wtedy, że fajnie byłoby mieć taką atmosferę w pracy.

Wróciłam do Olsztyna, zacisnęłam zęby i pomimo wielu trudności spełniłam swoje marzenie. W 2012 roku kupiłam swoją pierwszą cewkę oraz komplet igieł, które można było podgrzewać zapalniczką, i znalazłam pierwszych odważnych / szalonych klientów.

Mój styl zmieniał się dość mocno, w miarę jak zmieniałam się ja. Począwszy od realistycznych i cieniowanych, mrocznych motywów, przez graficzne, posadzone grubą igłą — właśnie taką rozpaloną — skończyłam na delikatnych, ażurowych, eterycznych motywach w szarości i kolorze. Pewnie niejeden psycholog miałby niezłą uciechę z postawienia diagnozy na mój temat. Zęby mam mocno popękane, ale wciąż jestem ciekawa, co będzie następne.

W moich tatuażach widać zamiłowanie do eklektyzmu i form nieoczywistych. Kocham abstrakcję właśnie za jej enigmatyczność i swobodę. Tak naprawdę tatuaż powstaje w trakcie — już na skórze — projekt to tylko koncept. Sama jestem ciekawa końca. Najlepszy efekt jest u osób, które puszczają kontrolę i pozwalają, żeby wszystko samo płynęło.

Lubię, gdy mogę ukryć wiele symboli. Ubrać słowa w obraz, który rozumiem tylko ja i ty.

Styl

Delikatne motywy w szarości i kolorze